"Kuchenne rewolucje": szef zabierał napiwki, a pracownicy nie wiedzieli u kogo są zatrudnieni. "Italian House" kosztował tyle co apartament!
"Tu nikogo nie ma. Jak ktoś przyjdzie, to cud" - restauracja „Italian House” pomimo ulokowania w centrum Torunia, nie przyciągała gości. Ze względu na nieciekawy wystrój, słabe jedzenie, a może niemiłą atmosferę? W lokalu zawsze było pusto, a właściciel zamiast liczyć zyski, sumował straty. Od pięciu miesięcy nie zarobił bowiem ani grosza. 31-letni Maciej miał nadzieję na sukces i cierpliwie na niego czekał, ale jego zarządzanie dalekie było od ideału. Maciek zainwestował w branżę gastronomiczną, jednak nie miał o niej pojęcia.